Drętwota, czyli Magiczny Świat Harrego Pottera w Blue City

Harry Potter… Książka mojego okresu dojrzewania. Jako nastolatka zaczytywałam się w całej serii. Zreszta sentyment do Harrego Pottera mam do dzisiaj. Z czym mi się kojarzy seria powieści o czarodzieju? Z tajemnicą, z radością, grozą, z niebezpieczeństwem, z dobrem, z magią przyjaźni i miłości.

Toteż, kiedy dowiedziałam się, że w dniach 18-22 października w centrum handlowym Blue City w Warszawie organizowane będzie wydarzenie „Magiczny Świat Harrego Pottera” postanowiłam, że muszę tam być! Tym bardziej, że organizator nęcił opisem:

Każde dziecko, które uwielbia Harry’ego Pottera lub chce przez chwilę poczuć się czarodziejem powinno koniecznie odwiedzić Blue City w dniach 18-22 października. Przez kilka dni w Centrum panować będzie prawdziwie magiczna atmosfera, dodatkowo podkręcana przez elementy wystroju, takie jak klatki z sowami, pająki, pajęczyny i miotły.

Główną atrakcją będzie wyjątkowy pokaz sztuczek magicznych połączony z tworzeniem czarodziejskiego eliksiru, którego będą mogły spróbować wszystkie dzieci. Na oglądaniu się jednak nie skończy – w programie będą także lekcje magii dla dzieci w wieku 4-12 lat. Znajdzie się też coś dla starszych fanów Harry’ego!
Szkoła Magii będzie tylko jedną z wielu atrakcji – podczas animacji mali goście będą mogli własnoręcznie stworzyć różdżkę lub pająka z lizaków. Na odwiedzających czeka też makieta ulicy Pokątnej, inspirowana oryginalnymi ilustracjami z pierwszego tomu. Znajdować się na niej będą sklepy z czarodziejskim asortymentem, a każdy kto ją odwiedzi będzie mógł zrobić zdjęcie ze znanymi z książki postaciami. Ponadto w weekend każde dziecko poniżej 12 roku życia otrzyma magiczny upominek!” (źródło: strona Blue City).
Jak to bywa w realnym świecie, te wszelkie cudowności to bujdy na resorach. Był wielki zamek. Miał być stylizowany na Hogwart- Szkołę Magii i Czarodziejstwa, ale wyszło nijak. Z Harrym Potterem miało to niewiele wspólnego. Gdzie ta wystawa? Gdzie te lekcje eliksirów? Gdzie ta ulica Pokątna? W zamku było kilka ławek, na których stały pojemniczki i pióra oraz ktoś, kto miał udawać Dumbledore. Nie było żadnych lekcji eliksirów. Rozdano dzieciom soczki w kubeczkach (niby eliksir). Cała lekcja polega na machnięciu kilkarazy przez dzieci rękami. Wystawa? Brak. Zamku w środku nie można było obejrzeć, bo dzieci były wpuszczane 5 min przed „lekcją”, a po niej od razu trzeba wyjść, bo następna grupa czekała na wejście. Dorośli nie mogli wejść do środka chyba, że z malutkimi dziećmi (ok 3 lat). Ta ulica Pokątna to nadruk na wielkiej plandece (a’la tło fotograficzne). Zajęcia plastyczne? Przy stole siedziała dziewczyna i nie umiała ogarnąć całego bałaganu. Nie interesowała się dziećmi, nie potrafiła poprowadzić zajęć. Dzieci robiły co chciały, nikt nie miał pomysłu na poprowadzenie zajęć manualnych. 
 
Szkoda, bo wydarzenie mogło mieć potencjał i mogło stać się niesamowitym przeżyciem i powrotem do przeszłości dla osób, które lubią serię z Potterem. No nic- nie pozostaje mi nic innego, niż rzucić na siebie zaklęcie Obliviate.
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *