Farm Pumpkin czyli Farma Dyń w Powsinie

W piątek obchodziliśmy z mężem 10.rocznicę ślubu. Z tej okazji zabraliśmy dzisiaj dzieci na farmę dyń. W okolicy Warszawy są dwie- wybór padł na tę w Powsinie.

Jest to miejsce, które zachwyca i jednocześnie zawodzi. Jesień kojarzy się z kolorem pomarańczowym, a jak pomarańczowy to dynie. I właściciele znaleźli nietuzinkowy sposób na zarobek- stworzyli dyniowy rynek w szczerym polu na obrzeżach Warszawy. Można by rzec- w dziczy.

Jeśli chcielibyście zakupić dynie- macie tutaj do wyboru wiele gatunków- od dyń wykorzystywanych do przyrządzania potraw po dynie ozdobne. Znajdziecie tutaj małe okazy, a także olbrzymy ważące 20 kilogramów! Dynie o wielu kształtach i kolorach- pomarańczowe, żółte, zielone, czerwone, białe. Normalnie dyniowy zawrót głowy!

Miejsce jest też fajną opcją na jesienną sesję fotograficzną. Kto nie marzy o zdjęciach wśród wielobarwnych dyń lub pomarańczowych olbrzymów? Do tego wszędzie poustawiane snopki słomy- plener na jesienną sesję fotograficzną jak marzenie.

Dla dzieci przygotowano tutaj wiele atrakcji, między innymi:

  • Mini zoo z królikami, kozami, kurami, gęsiami, perliczkami. Niektóre zwierzęta można pogłaskać i nakarmić (np. króliki, kozy).
  • Zagrodę z dwiema alpakami.
  • Traktor, na który można wsiąść.
  • Labirynt ze słomy.
  • Plac zabaw z trampolinami.
  • Trzy tyrolki o różnej wysokości zjazdu.

Zdjęcia umieszczone w Internecie na stronie farmy oraz zdjęcia influencerów i modelek pokazują miejsce jako bajeczne. Tak wygląda internetowa rzeczywistość. Rzeczywistość „tu i teraz” wygląda zgoła inaczej. Nie jest to teren szczególnie urodziwy. I choć dynie nadają temu miejscu uroku i barw to jednak na żywo krajobraz nie zachwyca aż tak bardzo jak na zdjęciach w sieci.

Zatem chcemy wypunktować to, co nam się NIE PODOBAŁO pod kątem atrakcji dla dzieci:

  • Słomiany labirynt- jest, ale tak mały, że dziecko przejdzie go raz, może dwa i odpuści. Nie jest to zabawa, która zaabsorbuje uwagę dziecka na dłużej.
  • Huśtawki- w dzisiejszych czasach są raczej podstawą funkcjonowania każdego miejsca;
  • To samo dotyczy trampolin. W każdym razie huśtawki i trampoliny nie są powodem samym w sobie, dla którym warto tu przyjechać.
  • Teren- panuje tu chaos. Nie ma pomysłu na sensowne zagospodarowanie działki.

Naszym dzieciom najbardziej podobała się tyrolka i mini zoo. Dzieci mogły wejść do zagród z króliczkami, nakarmić je i pogłaskać. Alpaki pogłaskać się nie dały- w sumie to nawet im się nie dziwimy. Adaś rozczarował się labiryntem w słomie. W drodze powrotnej powiedział, że spodziewał się dużego, trudnego labiryntu, a ten był mały i do przejścia w 2 minuty.

Podsumowując- miejsce urzeka jako ryneczek, gdzie można kupić dynie (ceny zwalają z nóg- małe dynie ozdobne kosztują między 7 a 10 zł, duże mają sklepowe ceny- około 3,5 zł/ kg, Hokkaido to wydatek rzędu 20 zł). Farma jako główne miejsce atrakcji dla dzieci nie powala. W Internecie możecie znaleźć wiele informacji, że wstęp to 20 zł tylko dla dzieci i otrzymuje się na wejściu kupon na zakup dyń. Może tak było do tej pory. My za wstęp w dniu 26.09.2020 roku zapłaciliśmy 80 zł (20 zł za każdego członka rodziny), kuponu nie otrzymaliśmy. To dużo jak na to, co oferuje Pumpkin Farm w Powsinie.

To nasza opinia, oczywiście może Wy znajdziecie w tym miejscu potencjał, którego my nie dostrzegliśmy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *