Kazimierz Dolny i Janowiec

Ten wyjazd musimy zaliczyć do mało udanych. Dlaczego? Mimo, że mieliśmy połowę kwietnia 2011 roku, pogoda była nieznośna. Było zimno, pochmurno.

Nad KAZIMIERZEM DOLNYM wisiały ołowiane chmury. Gdy zaczęliśmy wchodzić na Górę Trzech Krzyży, padał deszcz ze śniegiem. Podczas spaceru po Rynku, wiał przejmujący wiatr, a w Korzeniowym Dole (wąwóz), dopadł nas grad.

Jednak- mimo paskudnej aury, udało nam się zobaczyć kilka miejsc, które pominęliśmy podczas ostatniej wycieczki do Kazimierza ( W drodze do Kazimierza Dolnego).

Kamienice Przybyłów są renesansowymi budynkami z 1615 roku i znajdują się na Rynku.

Kamienica Celejowska należy do najcenniejszych w Polsce zabytków epoki manieryzmu. Wzniesiono ją w 1635 roku dla bogatego kupca Bartłomieja Celeja. Niektórzy nazywają ją „Pod Świętym Bartłomiejem” lub Kamienicą Czarną ze względu na ciemną niegdyś barwę tynku. Budynek z kamienia wapiennego ma bogato zdobioną elewację wykonaną w technice stiuku.

Na Górze Trzech Krzyży było koszmarnie zimno. Jednakże ciemne chmury wiszące cieżko nad miastem dodawały miastu grozy i tajemniczości.

Rynek świecił pustkami. Jedyne, kogo można było spotkać to natarczywe Cyganki. Obstępywały spacerowiczów, były bardzo natarczywe.

Stara Chata jest najstarszym domem drewnianym na terenie Kazimierza Dolnego (zbudowana na przełomie XVII/XVIII w). Kryta, jak za dawnych wieków, strzechą.

Kazimierskie spichlerze to usytuowany wzdłuż Wisły, wyjątkowy zespół zabytków, nie mający nigdzie indziej swojego odpowiednika. Nadrzeczne magazyny zbożowe powstały w XVI i XVII wieku, w czasach największego rozwoju i portowej świetności Kazimierza Dolnego. Mimo gospodarczego przeznaczenia zachwycały i nadal zachwycają renesansowymi zdobieniami. Stanowiły własność magnatów, zamożnej szlachty lub duchowieństwa.

Spacerując po uliczkach Kazimierza można było nabyć ręcznie wykonane ozdoby wielkanocne. Lokalni rzemieślnicy wystawiali tu swoje prace.

Kazimierz to także miasto… koguta! Jest dla miasta niczym oscypek dla Zakopanego, pierniczki dla Torunia czy bajgle dla Krakowa.

Dawno, dawno temu nad Kazimierzem Dolnym przelatywał diabeł. Zielone tereny Lubelszczyzny tak bardzo mu się spodobały, że postanowił osiedlić się w wąwozie pod miastem. Zły duch szybko rozsmakował się w lokalnym drobiu.
Wkrótce w Kazimierzu Dolnym został tylko jeden kogut, bardzo stary i mądry. Ptak schował się przed diabłem w pobliskiej jaskini. Gdy czart ruszył na poszukiwania, zakonnicy pokropili jego kryjówkę wodą święconą. Nie mogąc znieść jej zapachu, diabeł uciekł z miasta.
Ocalony kogut wyszedł ze swojej kryjówki i zaczął dumnie spacerować po kazimierskim rynku. Od tamtej pory zaczęto wypiekać jego podobizny z ciasta drożdżowego.

Źródło: https://podroze.se.pl/polska/lubelskie/kogut-kazimierski-jak-kogut-stal-sie-symbolem-kazimierza-dolnego/5733/

Na obrzeżach Kazimierza znajduje się wiele lessowych wąwozów. Jednak największym i najbardziej znanym jest WĄWÓZ KORZENIOWY DÓŁ.

Ma on 600 metrów długości. Piękny. Prowadzi nas w tzw. Drugie Góry. Korzenie drzew splątane przez matkę naturę zdają się wisieć w powietrzu dając turystom okazję do podziwiania niezwykłego dzieła sztuki naturalnej. Tylko tutaj możemy zobaczyć rzeczy, które zwykle przykryte gęstą warstwą ziemi pozostają niewidoczne dla ludzkiego oka.

O ZAMKU W JANOWCU pisałam w poście Kozienice i ruiny zamku w Janowcu.

GASTRONOMIA:

Na rynku jest galeria- restauracja, gdzie podają różne herbaty, czekoladę, ciasta, lody. Nie pamiętam jej nazwy, ale idąc na rynek od Góry Trzech Krzyży, znajduje się ona po lewej stronie studni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *