Kraków zimą

Boże Narodzenie jak zwykle zleciało szybko… O wiele za szybko… Jeszcze tylko Nowy Rok, Trzech Króli i skończy się świąteczna magia. Na początku grudnia byliśmy w Krakowie i dziś chcielibyśmy (znowu) opowiedzieć Wam o tym mieście…

Kraków to miasto, do którego uwielbiamy wracać. Ostatni raz byliśmy tam w 2012 roku, jeszcze tylko we dwoje (post Kraków- miasto smoka wawelskiego ). Tej zimy mogliśmy pokazać go Adasiowi i Ani. Ponieważ wybraliśmy się na wycieczkę pociągiem, mieliśmy ograniczony czas na spacer.

Z Krakowem jest o tyle fajna sytuacja, że za każdym razem, gdy tam jesteśmy, odkrywamy coś nowego. Tak było również i teraz- wpadliśmy na trop krakowskich szopek bożonarodzeniowych, które- obok Smoka Wawelskiego- są symbolem tego jakże pięknego miasta. Można pobrać aplikację „Wokół szopek” z mapą, na której zaznaczone są 32 szopki i podążać ich śladem. Jednak trzeba się pospieszyć- tej zimy szopki będzie można podziwiać od 3.12. do 2.02.2021 roku.

Swój spacer po Krakowie rozpoczęliśmy od zobaczenia dawnego dworca kolejowego Kraków Główny, który połączony jest z nowym dworcem (hala pod Galerią Krakowską i ponad Tunelem Krakowskiego Szybkiego Tramwaju ) stylowym deptakiem.

Gmach dawnego dworca służył podróżnym do 2014 roku. Powstał on w połowie XIX wieku i wzniesiono go w stylu neorenesansowym wg projektu Petera Rosenbauma. Dworzec przechodził przebudowy (pod koniec XIX wieku), które nadały mu styl eklektyczny. Jest to jeden z piękniejszych gmachów dworcowych na terenie kraju.

Spod dworca ruszyliśmy w kierunku Starego Miasta. Kładka dla pieszych ponad ulicą Lubicz pozwala zerknąć na krakowskie tramwaje. Najpierw pasażerów woziły omnibusy, natomiast w 1901 roku zastąpiły je tramwaje elektryczne. Kraków- obok Wrocławia- jest drugim miastem w Polsce, gdzie pasażerów wozi tabor w niebieskich barwach.

Najpierw pokazaliśmy dzieciom Teatr Słowackiego. Nie chcemy ponownie opisywać wszystkich zabytków, gdyż opowiadaliśmy o nich we wcześniejszym poście. Przypomnimy tylko, że został zbudowany w latach 1890- 93 i jest utrzymany w stylu eklektycznym z przewagą neobaroku.

Spod teatru udaliśmy się pod Barbakan, gdzie znaleźliśmy pierwszą szopkę.

Bramą Floriańską weszliśmy w ulicę Floriańską prowadzącą na Rynek.

Tuż za Bramą Floriańską mieści się Zaułek Książąt Czartoryskich z tzw. „klasztorkiem”- budynkiem z lat 1736 – 1750, pełniącego niegdyś funkcję klasztoru.

Tego dnia cały Kraków skąpany był we mgle, toteż w oddali widzieliśmy majaczące wieże kościoła Mariackiego. Mijając Jamę Michalika- najsłynniejszą polską kawiarnię mieszczącą się przy ulicy Floriańskiej, poczuliśmy smutek. Kawiarnia (jak tysiące innych miejsc tego typu) – w związku z decyzją premiera- zamknięta jest na cztery spusty. Zawsze tętniąca życiem, dzisiaj świeci pustkami. Ilekroć jesteśmy w Krakowie, z Jamy Michalika słychać gwar, śmiechy, dziś o ściany odbija się cisza.

Rynek jak nigdy świecił pustkami. W normalnych okolicznościach nie można było tam wetknąć szpilki. Dzisiaj byliśmy niemal, że sami.

Mogliśmy posnuć się po Sukiennicach, gdzie kupcy dopiero przygotowywali się do otwarcia kramów.

Na parterze, na arkadowych podcieniach umieszczono herby 126 miast i wizerunków pieczęci.

Przed Sukiennicami mieści się pomnik Adama Mickiewicza.

W samo południe z wieży Kościoła Mariackiego usłyszeliśmy na żywo hejnał. O tym, dlaczego melodia hejnału nagle urywa się, jakby była nie zagrana do końca, głosi legenda:

Kościół Mariacki, mający dwie wieże, był miejscem ważnym dla Krakowa. Z wyższej, zwanej hejnalicą (która jest zarazem najwyższą wieżą w mieście) przed wiekami strażnik miejski trąbką dawał sygnał rano do otwierania, zaś wieczorem do zamykania bram grodu, ale nie tylko. Trąbił na alarm, gdy dostrzegł pożar lub zbliżającego się wroga. Pewnego razu, gdy Tatarzy, którzy bardzo często napadali na południową Polskę, doszli pod Kraków, a strażnik zaczął grać hejnał. Zdążono zamknąć bramy miejskie, ale tatarska strzała przebiła gardło polskiego hejnalisty, nim skończył melodię. Na pamiątkę tego zdarzenia melodia już zawsze urywa się.

 Michał Rożek: Mistyczny Kraków. Wyd. Literackie, 1991.

Na tyłach Kościoła Mariackiego mieści się gotycki kościół św. Barbary. Został wzniesiony w latach 1338-1402. Prawdopodobnie pierwotnie pełnił funkcję kościoła cmentarnego, bowiem plac Mariacki przed kościołem był przez wiele wieków cmentarzem parafialnym. W 1583 roku kościół został przekazany jezuitom. W tym czasie swoje kazania wygłaszał tutaj o. Piotr Skarga. Pod kościołem spoczywa o. Jakub Wujek, pierwszy tłumacz Biblii na język polski.

Przed kościołem, na placu Mariackim znajduje się fontanna- pomnik Żaka. Figurka powstała w 1958 roku i jest darem artystów rzeźbiarzy dla miasta.

Mały Rynek pełnił niegdyś funkcję placu, na którym handlowano mięsem i starzyzną. Znajdowały się tam jatki rzemieślnicze. Dziś pełni funkcję rynku pomocniczego, gdzie organizuje się m.in występy artystyczne.

Na tyłach Sukiennic znajduje się wieża ratuszowa z XV wieku. 24 marca 1794 roku, na placu przed wieżą ratuszową Kościuszko złożył uroczystą przysięgę, ogłaszając tym samym akt powstania narodowego, znanego w historii jako insurekcja kościuszkowska. Na pamiątkę wydarzenia pod wieżą znajduje się tablica informująca o przysiędze.

Makieta dawnego ratusza z wieżą ratuszową

Tuż przy Wieży Ratuszowej stanęła niezwykła rzeźba – ogromna ludzka głowa. Jest to rzeźba Eros Bendato podarowana miastu w 2005 roku przez polskiego rzeźbiarza Igora Mitoraja, z zastrzeżeniem, by została ona umiejscowiona właśnie na Rynku Głównym. Będąc w Krakowie w 2012 roku nie zwróciliśmy nawet na nią uwagi. Nie wiemy, co autor rzeźby miał na myśli, ale nie podoba nam się ona. Jest poniekąd nawet masakryczna.

Z Rynku udaliśmy się na Plac Szczepański. Powstał on w XIX wieku, po zburzeniu kościoła św. Szczepana. W sercu placu znajduje się secesyjny Pałac sztuki, zbudowany w latach 1898-1901 wg projektu Franciszka Mączyńskiego.

Na uwagę zasługuje także secesyjny gmach Teatru Starego im. Heleny Modrzejewskiej, w którym byłam w 2004 roku podczas wycieczki szkolnej.

Podczas spaceru po Krakowie odkryliśmy barokowy kościół św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty, schowany w meandrach uliczek Starego Miasta. Kościół od 1715 roku należy do zgromadzenia sióstr prezentek. Na fasadzie kościoła widnieje obraz Matki Boskiej Łaskawej pochodzący z XIX wieku. W 2015 roku, podczas przeprowadzanych prac konserwatorskich zmieniono kolorystykę fasady z białej na różową. Zmiana ta nawiązuje do kolorystyki barokowej. Zmieniono także kolorystykę wnętrza.

Nie udało nam się pokazać dzieciom grającego zegara na dziedzińcu Collegium Maius (zamknięte z powodu pandemii COVID-19). Tak samo, jak i nie udało nam się pokazać im pięknego barokowego wnętrza kościoła św. Anny (trwało nabożeństwo). Jednakże nad portalem prowadzącym do gmachu Collegium Maius (najstarszego budynku UJ) odkryliśmy herby dawnych władców. Nigdy wcześniej nie zwróciliśmy na nie uwagi. Dopiero będąc we Wrocławiu, zaczęliśmy zwracać uwagę na najstarsze polskie uczelnie- przecież Collegium Maximum, gmach główny Uniwersytetu Wrocławskiego tak bardzo nas zachwycił!

kościół św. Anny
Gmach główny- Collegium Maius

Wracając do fryzu heraldycznego nad wejściem do Collegium Maius (od ulicy świętej Anny), znajdują się tam cztery herby. Największy herb (pierwszy z lewej) wiąże się z XV-wiecznym kanclerzem krakowskiego Uniwersytetu kardynałem Fryderykiem Jagiellończykiem, którego godność symbolizują kapelusz kardynalski i mitra biskupia. Po prawej stronie, od góry ulokowany jest herb Habsburgów, którym posługiwała się matka kardynała Elżbieta Rakuszanka, a następnie polskiego Orła i litewską Pogoń. W niższym rzędzie, od lewej widnieją herby kolejnych kanclerzy krakowskiej akademii: Szembek prymasa Stanisława Szembeka i Pomian biskupa Kazimierza Łubieńskiego. Zwieńczenie dekoracyjnego boniowania bramy zdobi barokowy herb Alma Matris.

Natomiast ponownie odkryliśmy neogotycki gmach Collegium Novum. W 2012 roku nie udało nam się go zobaczyć, widziałam go w 2004 roku podczas wycieczki szkolnej. Collegium Novum to główny gmach UJ. Budowę gmachu Collegium Novum rozpoczęto w 1883 roku według projektu Feliksa Księżarskiego. Do budowy gmachu użyto najlepszych materiałów – kamień sprowadzono z Dobczyc, Pińczowa oraz Straconki, z kolei cegłę z fabryki Maurycego Barucha w Podgórzu Prace ukończono w 1887 roku.

Obowiązkowym punktem każdej naszej wycieczki do Krakowa jest odwiedzenie kościoła św. Franciszka z Asyżu z przepięknym witrażem Wyspiańskiego „Bóg Ojciec- stań się”. W naszej ocenie jest to najpiękniejszy kościół w Krakowie. Kochamy go ze względu na jego niesamowite wnętrza, za atmosferę, jaka w nim panuje.

Na ścianach nawy głównej znajdują się polichromie wykonane przez Tadeusza Popiela. W oknach prezbiterium mieści się 5 witraży wykonanych według projektu Stanisława Wyspiańskiego ukazujących żywioły oraz postaci św. Franciszka i bł. Salomei, zaś na ścianach prezbiterium podziwiać można polichromie autorstwa Wyspiańskiego

Nieopodal kościoła franciszkanów mieści się gotycki kościół dominikanów (Kościół Świętej Trójcy). W kościele, obok ołtarza głównego, pochowany jest książę Leszek Czarny, zmarły w roku 1288. W prezbiterium kościoła znajduje się też brązowa płyta wybitnego humanisty Filipa Kallimacha, zmarłego w 1496 roku, a wykonana według projektu Wita Stwosza. Zabudowania klasztorne przylegają do kościoła od strony północnej i skupione są wokół trzech wirydarzy. Krużganki wokół pierwszego z nich zwane są krakowskim campo santo z uwagi na liczne pomniki, nagrobki i tablice epitafijne wmurowane w ściany.

Idąc ulicą Grodzką dotarliśmy do kolejnego kościoła w Krakowie, który darzymy szczególnym uznaniem i który- obok kościoła franciszkanów- jest w naszej ocenie jedną z najpiękniejszych świątyń w Krakowie . Jest to kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Jest to pierwsza budowla architektury barokowej w Krakowie. Ufundowana została dla jezuitów przez króla Zygmunta III Wazę. Plan kościoła wykonał prawdopodobnie Giovanni de Rossis, plan ten był realizowany od 1597 roku – najpierw przez Józefa Britiusa (Giuseppe Brizio), a następnie modyfikowany przez Giovanniego Marię Bernardoniego. Ostateczny kształt kościołowi nadał w latach 1605-1619 Giovanni Trevano,

Co wyjątkowego widzimy w tej świątyni? Jest to ogrodzenie- ogrodzenie z rzeźbami apostołów. Zaprojektował je Kacper Bażanka, a wykonał w roku 1722 Dawid Heel z wapienia pińczowskiego. Dziś, na miejscu XVIII-wiecznych, bardzo zniszczonych oryginałów, znajdują się ich współczesne kopie (także z wapienia pińczowskiego), wykonane przez Kazimierza Jęczmyka. Przyczyną tego stanu są kwaśne deszcze wymywające twarze rzeźb.

Tuż obok świątyni mieści się romański kościół św. Andrzeja. Wybudowano go w latach 1079–1098, z fundacji palatyna Sieciecha.

Na końcu ulicy Grodzkiej znajduje się gotycki kościół św. Idziego z XIV wieku, nad którym góruje wzgórze wawelskie.

Wawel (Zamek Królewski na Wawelu) ma tak bogatą i zawiłą historię, że można by było o niej pisać i pisać… W każdym razie zamek był na przestrzeni wieków wielokrotnie rozbudowywany i odnawiany. Liczne pożary, grabieże i przemarsze obcych wojsk, połączone z niszczeniem rezydencji powodowały, iż obiekt wielokrotnie odbudowywano w nowych stylach architektonicznych oraz remontowano jego szatę zewnętrzną, a także przekształcano i zmieniano wygląd i wyposażenie wnętrz.

Wawel od strony ul. Grodzkiej z Kurzą Stopką

Zamek jest dwupiętrową budowlą z trzema skrzydłami (z pomieszczeniami) oraz jednym parawanowym (od południa). Jego szata zewnętrzna, jak i wnętrza mają charakter renesansowy, barokowy, a także częściowo klasycystyczny. Posiada dziedziniec z krużgankami arkadowymi, bramę wjazdową i pięć wież mieszkalnych: Wieżę Jana III Sobieskiego, Wieżę Duńską, Wieżę Kurzą Stopkę, Wieżę Zygmunta III Wazy i Wieżę Jordankę.

Makieta Wawelu
Brama Herbowa

Z dziedzińca zewnętrznego rozciąga się wspaniały widok na katedrę św. Stanisława i św. Wacława, gdzie mieszczą się grobowce królów polskich, a dawniej dokonywano ich koronacji.

Widok na katedrę z ul. Podzamcze

Wawel kojarzy nam się również z rzygaczami. Blaszane gargulce umieszczano na dachach świątyń i ostrzegały przed złem, ale jednocześnie chroniły przed nim, gdyż – jak wierzono – demony muszą uciec, gdy zobaczą własny obraz. Te na Wawelu są bardzo finezyjne.

Są one- obok pokryw studzienek kanalizacyjnych, biżuterią miasta.

U stóp Wawelu mieści się legendarna Smocza Jama (jaskinia krasowa) wraz z rzeźbą Smoka Wawelskiego. Rzeźba wykonana przez Bronisława Chromego, odlana z brązu, stanęła pod zamkiem w 1969 roku. Wiosną 1973 r., wewnątrz rzeźby zamontowana została instalacja gazowa ziejąca ogniem; autorem i wykonawcą systemu gazowo-elektrycznego był Feliks Prochownik. Smok zieje ogniem co trzy minuty.

Na Bulwarze Czerwieńskim, u podnóża Wawelu widzieliśmy pomnik psa Dżoka, czarnego mieszańca, którego właściciel w tragicznych okolicznościach zmarł na zawał serca w pobliżu ronda Grunwaldzkiego. Pies czekał tam na swojego pana. Dokarmiany przez mieszkańców Krakowa, budził zdziwienie i sympatię. Po około roku oczekiwania pozwolił się przygarnąć nowej właścicielce, Marii Müller (wdowie po Władysławie Müllerze). Kobieta zmarła w 1998, zaś Dżok uciekł i, wałęsając się po terenach kolejowych, zginął pod kołami jadącego pociągu. Pomnik odsłonięto w 2001 roku, a wykonał go Bronisław Chromy.

Najpiękniejszy widok na Wawel roztacza się z Bulwaru Poleskiego. Aby tam dotrzeć, należy przejść przez Wisłę mostem Grunwaldzkim lub Dębnickim. Dziś Kraków zasnuty był mgłą, ale i tak Wawel i zakole Wisły są niesłychanie malownicze.

Zabrakło nam czasu na pokazanie dzieciom Kazimierza. O godzinie 16:37 mieliśmy pociąg powrotny do Warszawy. Na koniec wróciliśmy pod Sukiennice, aby zobaczyć świąteczne iluminacje i Rynek w nocnej odsłonie.

Zachęcamy do sprawdzania na stronie Intercity aktualnych promocji. Udało nam się upolować bilety na pendolino w cenie 150 zł za naszą czwórkę. W 2,5 godziny byliśmy z powrotem w Warszawie ( do Krakowa jechaliśmy 3 godziny pociągiem ICC „Malinowski”, który z Warszawy odjeżdża o 5:14). Z jednej strony, 8 godzin to mało, by pokazać dzieciom najważniejsze miejsca w Krakowie. Z drugiej zaś- to za dużo, by spacerować w maseczkach na twarzy, w zimnie, bez możliwości zjedzenia ciepłego posiłku. Na pewno musimy wrócić do Krakowa, by dokończyć nasz spacer 🙂 Zresztą- jak zauważyliśmy- wracamy tam regularnie co 8 lat ….

Tymczasem życzymy Wam zdrowia, szczęścia i miłości w nadchodzącym 2021 roku. Oby był lepszy od mijającego. Bo ten- 2020 był dla wszystkich trudny i smutny. Szczęśliwego 2021 roku!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *