Wrocław- miasto krasnali

Początek sierpnia był dla nas czasem urlopu. W tym roku obraliśmy kierunek Dolny Śląsk i udaliśmy się pociągiem Intercity do Wrocławia. Podczas 5,5 dnia udało nam się naprawdę wiele miejsc zobaczyć i przemierzyliśmy na nogach około 30 kilometrów. Na szczęście Wrocław jest miastem z fantastycznie rozwiniętą siecią tramwajową, dzięki czemu kolejne kilometry przemierzyliśmy tramwajami.

Wrocław nazywany jest miastem krasnali. Na jego terenie i w sąsiednich gminach mieści się kilkaset krasnali. Dzisiaj dokładnej ich liczby nikt nie zna, gdyż wiele figurek tych sympatycznych mosiężnych postaci znajduje się na terenie firm i sklepów. Wydaje się, że tylko krasnale wiedzą, ile ich naprawdę jest. W ciągu 5,5 dnia odnaleźliśmy około 260 figurek.

Profesorek- nobliwy krasnal w todze i birecie mieści się pod gmachem UW
Krasnal Ebi, który stoi przy Hali Stulecia, nawiązuje do Eberharda Mocka, głównego bohatera retrokryminałów Marka Krajewskiego, 1których akcja toczy się w przedwojennym Wrocławiu.

Wywodzą się od malowanych w latach 80. XX wieku graffiti, a następnie happeningów organizowanych przez ruch „Pomarańczowej Alternatywy” ośmieszających w sposób pokojowy system komunistyczny. Po upadku PRL-u krasnale uległy zapomnieniu, aż do sierpnia 2005 roku, kiedy to wrocławski rzeźbiarz Tomasz Moczek ustawił pięć pierwszych krasnali.

Afrokrasnale
Krasnal Lombardzik
Więziennik

DZIEŃ 1

Wrocław przywitał nas deszczem… Wysiedliśmy z pociągu na dworcu głównym. Dworzec Wrocław Główny to prawdziwy pałac z neogotycką fasadą i tarasami! Budynek dworca głównego PKP powstał w latach 50-tych XIX wieku według projektu Wilhelma Grapowa. Modernizację obiektu przeprowadzono w latach 1899-1904.

W 1945 roku powstała hala peronowa z secesyjnymi detalami na żelaznych barierkach. Odrestaurowana w 2012 roku. 8 stycznia 1967 r. do jadącego pociągu usiłował wskoczyć znany aktor Zbigniew Cybulski (zagrał m.in. filmach „Popiół i diament”, „Niewinni czarodzieje”, „Giuseppe w Warszawie”) i wpadł pod koła wagonu. Dzisiaj na 3. peronie dworca znajduje się tablica upamiętniająca tragiczny wypadek.

„Dobry wieczór we Wrocławiu” to neon znajdujący się na dachu bloku mieszkalnego naprzeciwko dworca głównego. Autorem projektu neonu był architekt Janusz Tarantowicz, projekt zatwierdzono w 1960 roku. Neon został wykonany i umieszczony na dachu na początku 1962 roku. Instalacja była pierwszym neonem tej wielkości w mieście (dwuipółmetrowa postać ludzka z kwiatkiem w jednej ręce i uchylanym kapeluszem w drugiej). Patrząc na neon ma się wrażenie, że wita on podróżnych przybywających do Wrocławia, kłania się im, życząc udanego pobytu.

Przemoknięci udaliśmy się do hotelu. Po rozpakowaniu walizek i wysuszeniu się, pojechaliśmy do Kolejkowa.
Kolejkowo to gratka nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych. Zobaczyć tutaj można tętniący życiem Wrocław oraz sielską wieś. Po 510 metrach torowiska jeździ 15 pociągów i kilka tramwajów. Całość dopełniona jest 3537 figurkami ludzi i zwierząt. Są tutaj sceny z codziennego życia, w otoczeniu krajobrazu Dolnego Śląska. Dla rodzin przygotowana jest gra rodzinna- należy znaleźć różne postacie wyszczególnione na liście, a nagrodą jest sympatyczna niespodzianka 🙂

W Kolejkowie spędziliśmy 2 cudowne godziny i bawiliśmy się wspaniale mimo lejącego za oknem deszczu.
Kolejkowo w ogóle mieści się w nieczynnym już dworcu kolejowym Wrocław Świebodzki, przy placu Orląt Lwowskich. Późnoklasycystyczny dworzec powstał w 1842 roku i funkcjonował do 1991 roku.

Spod dworca autobusem dotarliśmy na plac Uniwersytecki, gdzie mieści się gmach Collegium Maximum. Uniwersytet powstał pierwotnie w 1702 roku jako Akademia Leopoldina. Collegium Maximum to największy we Wrocławiu budynek barokowy. Prowadzą do niego żelazne drzwi z barokowymi detalami- insygniami cesarza Leopolda I oraz z herbem jezuitów prowadzących uniwersytet.

Wewnątrz gmachu znajdują się iście Cesarskie Schody. Na sklepieniach umieszczono apoteozę Śląska.

Na parterze mieści się Muzeum Uniwersytetu Wrocławskiego wraz z Galerią Noblistów, których Uniwersytet wydał aż 11!

Barokowe Oratorium Muzyczne (Oratorium Marianum) to reprezentacyjna sala powstała w 1733 roku. Kompozycja wnętrza – łącząca w niepodzielną całość elementy architektury i dekoracji – świadczy o związkach z twórczością Christophorusa Tauscha. Całością prac kierował Johann Blasius Peintner, a po jego śmierci – Joseph Frisch. Oratorium zachwyca wspaniałymi malowidłami Johanna Christopha Handke i rzeźbami. Przepych płynący z czystego baroku onieśmiela.

Aula Leopoldyjska (Leopoldina) to sala świecka. Zaprojektował ją Christophorus Tausch. Wnętrze kipi dekoracją. To profuzja dojrzałego baroku. Zaciera się tutaj granica między malarstwem, rzeźbą a architekturą, co daje wrażenie iluzji przestrzeni sięgającej nieba. Centralną postacią jest cesarz Leopold I- założyciel Uniwersytetu. Nad wejściem do auli mieści się empora muzyczna.

Zwiedzanie Collegium Maxiumum zakończyliśmy wejściem na Wieżę Matematyczną. Wieża to dawne obserwatorium astronomiczne, urządzone w końcu XVIII wieku. Założył je w 1791 roku eksjezuita, profesor Longinus Anton Lorenz Jungnitz, zapalony przyrodnik, fizyk i astronom. Głównymi instrumentami naukowymi tego początkowego okresu były: luneta o ogniskowej 5 stóp, instrument przejściowy o ogniskowej 6 stóp oraz skonstruowany w najwyższej kondygnacji wieży gnomon z wytyczoną w posadzce linią południkową. Tutaj też mieści się taras widokowy. Dzisiaj Wrocław zasnuty był ciężkimi deszczowymi chmurami i deszcz zalewał nam oczy, toteż niewiele dało się z niego zobaczyć.

DZIEŃ 2

We Wrocławiu nadal pada… Tego dnia udaliśmy się do Hydropolis. To centrum edukacji ekologicznej, powstałe w 2015 roku. Wystawa znajduje się w zabytkowym, XIX-wiecznym neogotyckim podziemnym zbiorniku wody czystej o powierzchni 4600 m². Zbiornik należący do wrocławskich wodociągów pełnił swą pierwotną funkcję do 2011 roku, gdy został wyłączony z użytku. Na zwiedzanie wystawy musicie zarezerwować 2 godziny.

Model kuli ziemskiej z zaznaczonymi i podświetlonymi pływami wodnymi
Stacja badawcza rafy koralowej

Hydropolis jest miejscem, w którym technologie multimedialne, interaktywne instalacje, wierne repliki i modele oraz bogate w informacje ekrany dotykowe służą jednemu celowi: ukazaniu wody z różnych perspektyw. Odkrywa procesy, w których bierze udział woda – od funkcji pełnionych w ciele człowieka, po prądy oceaniczne, które kształtują klimat na ziemi. W jednej z 9 stref tematycznych można m.in. obejrzeć film o powstaniu wody na panoramicznym ekranie 360 stopni, wejść do batyskafu Trieste – pierwszego statku załogowego, który dotarł do najgłębszego miejsca na ziemi – czy też samodzielnie sprawdzić działanie starożytnych wynalazków wodnych.

Replika batyskafu „Trieste”
Model rekina z ławicą tuńczyków

Wejście na wystawę prowadzi przez unikatową drukarkę wodną. To najdłuższa tego typu instalacja w Europie, która mierzy aż 46,5 m długości. Na ścianie wody kreowane są różnorodne wzory i napisy. Drukarka działa niczym kurtyna, rozchylając się przed zwiedzającymi. Drukarka wodna działa tylko w sezonie wiosenno-letnim.

Przy Hydropolis spotkać również możecie wesołego krasnala Hydrka. Dobrego duszka tego miejsca.

We Wrocławiu czasem można poczuć się jak w Tatrach. Dwa brzegi Odry (Wybrzeże Wyspiańskiego i Geocentrum przy ul. Na Grobli) spina Polinka- kolejka gondolowa należąca do Politechniki Wrocławskiej. Linia ma długość 373 metry, a czas jazdy wynosi niecałe 2 minuty.

W pobliżu Polinki mieszczą się krasnale wioślarze.

Tego dnia przeszliśmy się także na spacer w poszukiwaniu krasnali w pobliżu Mostu Zwierzynieckiego. Secesyjny Most Zwierzyniecki powstał w 1900 roku. Mieści się w pobliżu ogrodu zoologicznego, nad Starą Odrą.

Popołudniu w strugach deszczu snuliśmy się po Rynku Starego Miasta.

DZIEŃ 3

Nareszcie się przejaśniło i wyszło słońce. O 7:00 rano zerwaliśmy się z łóżek i poszliśmy na Rynek powłóczyć się bez tłumów turystów.

Wrocławski Rynek jest przepiękny! Jest jednym z największych rynków w całej Europie. Otaczają go kolorowe kamienice dawnych mieszczan z bogatymi dekoracjami.

W sercu Rynku mieści się późnogotycki , koronkowy Stary Ratusz. Jest to najpiękniejszy ratusz w całej Polsce. Podpiwniczony z dwiema kondygnacjami budynek powstał z cegły i piaskowca. Prezentuje połączenie stylów architektonicznych: od gotyku po renesans i barok.

Na tyłach starego ratusza mieści się Nowy Ratusz– siedziba Prezydenta Wrocławia i Rady Miejskiej. Budynek został wybudowany w latach 1860-1864 . Nowy Ratusz wybudowano z kilku powodów: wraz z rozwojem XIX-wiecznego Wrocławia wzrosło zapotrzebowanie na pomieszczenia dla administracji miejskiej, brakowało miejsca na rozrastające się archiwum, Rada Miejska nie miała gdzie obradować, a Stary Ratusz wymagał pilnego remontu. Toteż rozebrano dawny dom Płócienników (dom kupiecki), a na jego miejsce wybudowano obecny Ratusz.

Naprzeciwko Nowego Ratusza stoją sobie dwie średniowieczne kamieniczki o wdzięcznej nazwie- Jaś i Małgosia. Połączone są arkadą. Wybudowane zostały najprawdopodobniej w XV wieku i stanowiły wówczas część liczniejszej grupy domów altarystów (opiekunów ołtarzy) kościoła farnego pod wezwaniem św. Elżbiety. Przy kościele św. Elżbiety wyglądają jak domki dla lalek- malutkie i bajkowe.

Górująca nad nimi gotycka bazylika św. Elżbiety, wybudowana została w XIV wieku. Świątynia pokryta jest czerwono- zieloną szachownicą, charakterystyczną dla wrocławskich budowli. Ceglana bryła z 91,5- metrową wieżą wyrasta ponad zabudowę Starego Miasta. Wewnątrz kościoła mieści się ponad 300 epitafiów wrocławskiego patrycjatu. Większość z nich datuje się na XVI wiek. Kościół posiada strzelistą, wysmukłą nawę i liczne ołtarze.

Po śniadaniu poszliśmy do Dzielnicy Czterech Świątyń (Wyznań). Wzięła ona nazwę w 1995 roku od czterech kościołów różnych wyznań mieszczących się w bliskim sąsiedztwie (od jednej do kolejnej jest najwyżej 300 metrów). Są to:

  • Gotycki prawosławny Sobór Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy, który mieści się po sąsiedzku z naszym apartamentowcem. Katedra prawosławna została zbudowana na przełomie XV i XVI wieku. Na elewacji znajduje się Zegar Kluskowy i dwa mniejsze zegary słoneczne. Zgodnie z legendą opowiedzianą nam przez jednego z mieszkańców, nazwa zegara bierze się od tego, że dawniej wrocławskie gospodynie wrzucały kluski śląskie do garnka, kiedy biły dzwony w centrum miasta, a wyciągały je, gdy bił spóźniający się Zegar Kluskowy – gotowane przez taki czas kluski wychodzić miały idealnie.
  • Barokowy rzymskokatolicki kościół św. Antoniego z Padwy, wybudowany w latach 1685-92. Kościół wciśnięty jest w ciąg kamienic i przez to jest trudny do dostrzeżenia.
  • Późnobarokowy ewangelicki kościół Opatrzności Bożej. Kościół wybudowany w 1750 roku według planów Friedricha Arnolda i Johanna Boumanna. Zbudowany na planie owalu, posiada dwa piętra stylowych empor i ambonę nadołtarzową. Wystrój jest utrzymany w barwie kremowobiałej ze złoceniami. Kościół zachwyca swym wnętrzem. Jest z jednej strony dość skromny, z drugiej natomiast- niepowtarzalny.
  • Żydowska Synagoga Pod Białym Bocianem , wybudowana w latach 1827-1829. Mimo wielu trudności, pożarów, dewastacji i zapomnienia, dziś szczęśliwie zachwyca swoją urodą i daje chwilę ciszy i zadumy Żydom.

Naprzeciwko synagogi mieści się dawny pałac Ballestremów. Pałac został zbudowany pod koniec XIX-wieku na zlecenie przewodniczącego Reichstagu – hrabiego Franza Xavera von Ballestrema. Ballestremowie byli zamożnym śląskim rodem, należały do nich kopalnie i huty. Budynek zaprojektował Albert Grau. Architekt swoje nazwisko umieścił na elewacji, obok herbu hrabiego Ballestrema, a w sieni wejściu można z bliska przyjrzeć się jego wizerunkowi. Po II wojnie światowej budynek przy Włodkowica zajmował Urząd Bezpieczeństwa, potem podzielono go na mieszkania. Przez dziesięciolecia nieremontowany gmach niszczał. Wyremontowany po 2012 roku przez nowego właściciela.

W pobliżu kościoła ewangelickiego znajduje się pałac królewski, będący od XVIII do XX wieku wrocławską rezydencją pruskich królów z dynastii Hohenzollernów.

Koleni pruscy królowie rozbudowali siedzibę, zmieniali jej wystrój i charakter. W połowie XIX wieku kompleks pałacowy sięgał dzisiejszego placu Wolności z jednej strony i dzisiejszej ul. Kazimierza Wielkiego od północy.

Po upadku cesarstwa gmach przejęły władze miasta, w latach 20. otwarto w nim Muzeum Zamkowe. W czasie II wojny został poważnie zniszczony, odbudowano go tylko w części.

Od 2009 roku Pałac Królewski jest główną siedzibą Muzeum Miejskiego Wrocławia.

Narodowe Forum Muzyki powstało w 2014 roku, w nowoczesnym gmachu. To cztery nowoczesne sale koncertowe. Warunki akustyczne Sali Głównej dostosowywane są indywidualnie do każdego repertuaru – okalające salę komory akustyczne oraz podwieszane sufity opuszczane do odpowiedniej wysokości pozwalają na regulację długości wybrzmienia dźwięku. Zwieńczeniem Sali Głównej będą organy z 4700 piszczałkami, o długości zaledwie kilku milimetrów najmniejsza i ponad 10 metrów najdłuższa.

Pod NFM mieszczę się krasnale- orkiestra.

Orkiestra- 21 krasnali pod Narodowym Forum Muzyki

Późnogotycki kościół św. Stanisława, św. Doroty i św. Wacława pochodzi z 1351 roku. Ufundowany został dla upamiętnienia porozumienia o prawach do Śląska zawartego między Kazimierzem Wielkim a Karolem IV. Patroni kościoła: św. Wacław, św. Stanisław i św. Dorota symbolizowali Czechy, Polskę i niemieckich osadników. Nawiązuje do tego spotkania także herb Polski, Czech i Śląska znajdujący się na wschodniej fasadzie kościoła.

Z kościołem sąsiaduje hotel Monopol- wybudowany w 1892 roku w stylu Art Nouveau. Portyk z balkonem nad wejściem głównym do hotelu został dobudowany w 1937, specjalnie po to, by mógł z niego przemawiać Adolf Hitler (w 1958 na tym samym balkonie śpiewał także dla zgromadzonej przed hotelem publiczności Jan Kiepura).

Operę wrocławską wzniesiono w latach 1839–1841 w stylu klasycystycznym według projektu Carla Ferdinanda Langhansa.

Dom handlowy Renoma został wybudowany w latach 1929- 30 przez berlińską firmę Wertheim w stylu art deco. Budynek zaprojektował berliński architekt Hermann Dernburg. Renoma to ówczesny symbol elegancji i przepychu. Można by rzecz, że w okresie międzywojennym był królem domów towarowych. Obłożony pozłacaną mozaiką, kusił i zapraszał do wejścia.

Kościół Bożego Ciała mieści się po drugiej stronie skrzyżowania, przy którym stoi Renoma. Współczesna gotycka bryła kościoła z czerwonej cegły pochodzi z pierwszej połowy XV wieku. Kościół położony przy murach miejskich i przy jednym z głównych bastionów fortyfikacji miejskich miał ważne znaczenie strategiczne. Wnętrze kościoła mimo wyraźnych cech wnętrza gotyckiego, utrzymane jest w stylu barokowym.

Teatr Muzyczny „Capitol” to taka matrioszka- baba w babie. Kiedyś w oficynie funkcjonowało sobie kino Capitol (powstało w 1929 roku). Następnie oficyna została obudowana nowym gmachem, który dał funkcjonalny dziedziniec, a samo kino zostało przekształcone na teatr muzyczny. Ze względu na pandemię COVID-19, teatr był zamknięty. Żałujemy, że nie mogliśmy go zobaczyć. Podobno wnętrza są bardzo piękne.

Wrocławski Teatr Lalek mieści się w budynku dawnej resursy kupieckiej. Został wzniesiony w stylu neobarokowym według projektu Blummera w latach 1892–1894.

Przed gmachem podziwiać można Fontannę Krasnali. Każdy Krasnal będący częścią fontanny ma swoje imię. Na samym środku siedzi i odpoczywa Wierzbnik, a spływającą wodę zgarnia Spragniony. Niedaleko tej dwójki Parasolnik osłania żabę w koronie, a obok znajduje się Krasnal Puszczający Stateczki. W skład fontanny wchodzi również Krasnal karmiący gołębie – Karmiciel.

Spod Teatru Lalek wróciliśmy w okolice Uniwersytetu Wrocławskiego. Tutaj zachwycił nas także uniwersytecki kościół Imienia Jezus. Barokowy kościół został wzniesiony przez jezuitów w latach 1689-1698. Świątynia ta ma jeden z najbogatszych we Wrocławiu wystrojów barokowych wnętrza i niczym nie ustępuje Oratorium Marianum oraz Auli Leopoldina. Kiedy weszliśmy do świątyni, zaniemówiliśmy. Wspaniałe malowidła przenikają się z rzeźbami.

Późnym popołudniem zwiedziliśmy gotycką katedrę Marii Magdaleny z XIV wieku. Kościół ów tak jak fara św. Elżbiety, pokryty jest dachem z czerwono- zieloną szachownicą.

Dwie gotyckie wieże kościoła spięte są Mostem Pokutnic. Jest to najwyżej położony most we Wrocławiu (47 metrów nad poziomem chodnika). Dwie pokutnice- krasnalice, Martynka i Tekla, symbolizują dusze leniwych i rozwiązłych kobiet, którym nie w głowie była praca i zamążpójście. Podobno spóźnieni przechodnie słyszeli nocą jęki i szelest mioteł zamiatających posadzkę. Matki zaczęły więc straszyć krnąbrne córki, nieskore do wyjścia za mąż, pokutującymi na mostku dziewczętami, które wolały zabawę i beztroski żywot panny od obowiązków żony i gospodyni. Zmarły, nie zaznawszy stanu małżeńskiego i za karę po wieczne czasy będą sprzątać ów mostek pomiędzy wieżami.

Mostek to bardzo klimatyczny punkt widokowy na wrocławski Rynek. Prowadzą na niego 247 schody.

Ostatnim punktem tego dnia był pomnik Pociąg do nieba na placu Strzegomskim. Pomnik powstał w 2010 roku, a do jego budowy wykorzystano prawdziwego zabytkowego parowozu Ty2-1035.

Upał tego dnia, przemierzone na nogach 8 km plus wejście na Mostek Pokutnic spowodowały u nas małą niedyspozycję- obtarcia ud, bąble na stopach i opuchliznę stóp. Mieliśmy tylko noc, by się nieco podleczyć i rano móc ponownie wyruszyć na zwiedzanie Wrocławia, bo następnego dnia mieliśmy duuużo spacerowania.

DZIEŃ 4

Czwartego dnia udaliśmy się do wrocławskiego ZOO. Napiszemy o nim w następnym poście, bo ogród zoologiczny jest duży, ciekawy i warty oddzielnej uwagi. Ostatnio media donoszą o gigantycznych kolejkach do ZOO we Wrocławiu. To prawda- kolejki są na kilka godzin stania. Jednakże we wtorek kupiliśmy w kasie Hydropolis bilet łączony (Hydropolis + ZOO), dzięki czemu uniknęliśmy stania w kolejce do kas i weszliśmy na teren ogrodu zoologicznego jako jedni z pierwszych, tuż po otwarciu bramy.

Naprzeciwko ZOO znajduje się Hala Stulecia i Pawilon Czterech Kopuł.

Hala Stulecia zbudowana została w 1913 roku , w 100- lecie zwycięstwa nad Napoleonem. Było to jak na tamte czasy dzieło pionierskie i wybitne. Beton stał się atrybutem nowoczesnego budownictwa. Po II wojnie światowej nazwano ją Halą Ludową.

Wokół hali ustawiono 750 kolumn i zwieńczono je kratą, tworząc pergolę, po której płoży winorośl.

Pawilon Czterech Kopuł jest tuż obok Hali Stulecia. Wybudowany na początku XX wieku od początku istnienia miał służyć wystawom. Dzisiaj również mieści w sobie wystawy- działa tu bowiem Muzeum Sztuki Współczesnej – Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu

Kościół św. Wojciecha mieści się przy placu Dominikańskim. Jest to jeden z największych i najstarszych kościołów gotyckich miasta. Powstał w XIII wieku. Kościołem opiekują się ojcowie dominikanie.

Nieopodal kościoła znajduje się Panorama Racławicka. Eksponuje ona cykloramiczny (a więc obejmujący całą przestrzeń wokół obserwatora) obraz „Bitwa pod Racławicami” namalowany w latach 1893–1894 przez zespół malarzy pod kierunkiem Jana Styki i Wojciecha Kossaka. Obraz olejny przedstawia bitwę pod Racławicami (1794), jeden z epizodów insurekcji kościuszkowskiej, zwycięstwo wojsk polskich pod dowództwem gen. Tadeusza Kościuszki nad wojskami rosyjskimi pod dowództwem gen. Aleksandra Tormasowa. Będąc we Wrocławiu wstydem jest nie zobaczyć obrazu. Nam niestety się nie udało. Od końca lipca do połowy 2021 roku pawilon jest w modernizacji. Będziemy mieli zatem dobrą motywację, by w przyszłości przyjechać do Wrocławia i zobaczyć Panoramę.

Na stronie Muzeum Narodowego we Wrocławiu można zobaczyć fragment obrazu https://mnwr.pl/oddzialy/panorama-raclawicka/ekspozycja-stala/

Naprzeciwko kościoła św. Wojciecha widać kościół ewangelicki św.Krzysztofa. Ta gotycka świątynia powstała w XV wieku. Niestety nie udało nam się wejść do środka. Kościół był zamknięty na cztery spusty.

Plac Solny to tzw. „rynek pomocniczy”. Północno-wschodni narożnik placu przylega do narożnika Rynku. Połowę pierzei południowej placu zajmuje klasycystyczny gmach Starej Giełdy projektu Carla Ferdinanda Langhansa z 1822 roku.

Podziwiać tutaj też można Krasnala Słupnika, Mikołaja, który wszedł na latarnię i pozdrawia przechodniów.

Późnym popołudniem wdrapaliśmy się na taras widokowy na wieży kościoła św. Elżbiety. Znajduje się on na 75 metrze i widać z niego nie tylko Rynek, ale również cały Wrocław, a przy ładnej pogodzie widać także pasmo Sudetów. Wdrapać się na taras to nie lada wyzwanie. Prowadzi na niego 310 ciasnych, krętych i nierównych schodów.

Na powyższym zdjęciu widać Sky Tower- najwyższy budynek we Wrocławiu. Ma on 215 metrów wysokości i został oddany do użytku w 2012 roku.

Wieczorem wyszliśmy na Rynek zobaczyć Wrocław nocą. Wybraliśmy tzw. „złotą godzinę”, czas, kiedy zachodzi słońce i godzinę po nim. Wówczas budynki są naturalnie oświetlone miękkim światłem, a niebo powleka się granatem. Ruch na Rynku był większy niż za dnia, ale i tak było wspaniale. Nawet udało nam się wykonać kilka zdjęć. Dobrze, że w walizce przewidzieliśmy miejsce dla statywu 🙂

DZIEŃ 5

To był przedostatni dzień we Wrocławiu. Rano byliśmy zobaczyć dworzec PKP Wrocław Nadodrze. Jest to przedostatnia stacja kolejowa we Wrocławiu i została wybudowana w 1868 roku według projektu Hermanna Grapowa. Budynek dworca wzniesiony z czerwonej nieotynkowanej cegły ma nawiązywać do stylu historyzmu. Dzisiaj dworzec jest bardzo zaniedbany. Otoczenie wokół niego zniechęca do spacerów.

Następnym punktem spaceru była wyspa Piasek. Wyspa ta sąsiaduje z wyspą Ostrów Tumski. Na Piasku podziwialiśmy gotycki kościół Najświętszej Marii Panny , wybudowany w XIV wieku. W kaplicy w przyziemiu zachodniego skrzydła budynku poklasztornego, dostępnej z południowej nawy kościoła, wystawiona jest ruchoma szopka, przyciągająca przez cały rok turystów, a zwłaszcza najmłodszych. Podczas naszego pobytu obiekt był zamknięty dla zwiedzających.

Naprzeciwko kościoła mieści się cerkiew Świętych Cyryla i Metodego. Wybudowana w XVII wieku była pierwszą w mieście świątynią barokową.

Dzięki uprzejmości ks. mitrata płk dr Eugeniusza Bójko mogliśmy zobaczyć wnętrze tej wspaniałej świątyni. Dowiedzieliśmy się również, że w czasie II wojny światowej spaliło się całe wnętrze świątyni. W latach 70-tych XX wieku odgruzowano wnętrze i rozpoczął się remont kościoła. W latach 2009-2011 odnowiono elewację, wymieniono pokrycie dachowe oraz odbudowano wieżę (sygnaturkę).

Z wyspy Piasek Mostem Tumskim przeszliśmy na Ostrów Tumski. Wyspa jest najstarszą częścią Wrocławia, pozostałości pierwszej osady odkryte tu pochodzą z X wieku. Przez wieki podlegała władzy kościelnej, stąd tak wiele kościołów i budynków duchowieństwa można tutaj zobaczyć. Dzisiaj to nastrojowe miejsce, popularne wśród zakochanych, spacerowiczów i turystów.

My na tle Ostrowa Tumskiego (widok z wyspy Piasek)

Most Tumski wybudowany został w 1889 roku. Do 2019 roku obwieszony był „kłódkami miłości”. Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu, nadzorujący remont most Tumskiego, przed rozpoczęciem prac zachęcał zakochanych do zdjęcia swoich kłódek. Nie zdjęte kłódki (które ważyły łącznie około 16 ton) trafiły na złom. Przez najbliższe 10 lat nie będzie wolno wieszać kłódek na Moście Tumskim. Tyle bowiem czasu trwa gwarancja po naprawcza mostu.

Pierwszą budowlą, jaka rzuca się w oczy po przekroczeniu Mostu Tumskiego jest maleńki gotycki kościół św. Piotra i Pawła z XV wieku.

Tuż za kościołem Piotra i Pawła stoi budynek należący do Archidiecezji. Na ścianie budynku mieści się tabliczka informująca, że dawniej był tutaj sierociniec.

Nad placem Kościelnym góruje kolegiata św. Krzyża i św. Bartłomieja. Kolegiata powstała na przełomie XIII i XIV wieku z fundacji księcia Henryka Probusa jako wotum po zakończeniu jego długotrwałego sporu polityczno-kościelnego z biskupem wrocławskim, Tomaszem II, zakończonego jesienią 1287. Pod kolegiatą znajduje się pomnik św. Jana Nepomucena. Nie pamiętamy, czy we wpisie o Pradze i o czeskim Cieszynie wyjaśnialiśmy postać tego świętego. Wg podań Jan Nepomucen, który był spowiednikiem i kapłanem, popadł w niełaskę u króla Czech, Wacława IV, gdyż nie chciał wyjawić mu tajemnicy spowiedzi jego małżonki. Według innej wersji, powodem niełaski było niezgodne z wolą króla zatwierdzenie opata dla klasztoru w Kladrubach. W każdym razie, w 1393 roku został najpierw uwięziony, zaś potem zrzucono go z mostu Karola do rzeki Wełtawy, gdzie się utopił. Jan Nepomucen został beatyfikowany w 1721 roku przez Innocentego XIII, a kanonizowany 19 marca 1729 przez Benedykta XIII.

Kameralny, późnoromański kościół św. Idziego na Ostrowie Tumskim pochodzi z początków XIII wieku, co czyni go najstarszą budowlą na wyspie.

Gotycka Archikatedra św. Jana Chrzciciela pochodzi z XIII/ XIV wieku. Uchodzi za pierwszą w pełni gotycką świątynię na ziemiach polskich.

W oknach prezbiterium i ambitu znajdują się powojenne witraże projektu polskich plastyków, m.in. Zygmunta Acedańskiego, Ireny Nowakowskiej-Acedańskiej, Stanisława Pękalskiego, Antoniego Michalaka.

Po prawej stronie archikatedry mieści się gmach kurii oraz pałac arcybiskupi.

Na tyłach archikatedry znajduje się gmach Wyższego Seminarium Duchownego- Collegium Georgianum– wybudowanym w 1895 roku.

Z drugiej strony Odry- bulwaru Dunikowskiego- rozciąga się piękny widok na Ostrów Tumski. Tutaj też ciężko pracuje krasnal Koparuś.

Przy ulicy plac Nankiera mieszczą się trzy okazałe świątynie różnych wyznań:

  • Katedra greckokatolicka pw św. Wincentego i św. Jakuba– gotycka świątynia została ufundowana przez Henryka Pobożnego wraz z klasztorem w XIV wieku
  • Barokowy kościół św. Klary i św. Jadwigi z zespołem klasztornym
  • Gotycki kościół św. Macieja Apostoła z XIII wieku

Dotarliśmy także w okolice ulicy zaułek Ossolińskich, nad którym wznosi się gmach Ossolineum. Ossolineum jest jednym z najważniejszych i najstarszych ośrodków kultury polskiej, o czym decydują przede wszystkim bogate zbiory biblioteczne, obejmujące ważne dla kultury polskiej starodruki (m.in. De revolutionibus… Mikołaja Kopernika z 1543 r. czy Pieśni Jana Kochanowskiego z 1586 r.) i rękopisy, w tym m.in. rękopis poematu Pan Tadeusz (1834) Adama Mickiewicza. W naszej prywatnej biblioteczce znajdują się pojedyncze egzemplarze książek wydanych przez zakład Ossolińskich (egzemplarze powojenne).

Po obiedzie odpoczęliśmy od upału (dzisiaj było 32 stopnie) i wieczorem postanowiliśmy jeszcze raz udać się na Ostrów Tumski, który podobno jest bardzo malowniczy po zachodzie słońca.

Zacznijmy od tego, że około godziny 20.30 na ulicach Ostrowa spotkaliśmy… latarnika! Na Ostrowie zamontowanych jest około 100 latarni gazowych. Latarnik codziennie zapale te latarnie, a o świcie gasi. Ma na sobie czarną pelerynę, na głowie melonik, a w ręku dzierży sztycę. Wydaje się niezwykle tajemniczy, a to dlatego, że pojawia się i znika. W ciągu godziny musi rozpalić ponad 100 latarni i robi to błyskawicznie. To niespotykany widok.

Ostrów Tumski nocą jest magiczny! Setki gazowych latarni nadają mu aury tajemniczości i bajkowości. Po zmroku spotkaliśmy wielu spacerowiczów kontemplujących sakralne budowle w świetle gwiazd. Dzieci na widok chodzącego ze sztycą latarnika wzdychały „aaach”. Niektóre krzyczały „Idzie ksiądz” lub „Tato, zobacz- Batman”. Pan latarnik przyzwyczaił się już do takich reakcji 🙂

DZIEŃ POWROTU

Tego dnia pierwotnie mieliśmy wrócić pociągiem o 18:35, jednak był taki upał, że zmieniliśmy rezerwację miejsc w pociągu o 15:35. Na sam koniec zostawiliśmy sobie ulicę Stare Jatki, przy której mieści się pomnik „Ku czci Zwierząt Rzeźnych”. Pierwotnie Stare Jatki była uliczką utworzoną przez dwa rzędy sklepów rzeźniczych, dziś natomiast zajmują ją pracownie i galerie artystyczne (pierwsza galeria została otworzona w 1992 roku).

O 14:30 odebraliśmy nasze bagaże z hotelu i- żegnając się z Wrocławiem- pojechaliśmy na dworzec główny na pociąg powrotny.

Wrocław to piękne miasto, pełne zabytków, z przenikającymi się kulturami Polaków, Niemców i Czechów. To miasto, które- podobnie jak Kraków- pachnie historią.

BAZA GASTRONOMICZNO- NOCLEGOWA:

  • Podczas pobytu we Wrocławiu nocowaliśmy w apartamentach Absyntapart (ul. Wszystkich Świętych). Jest to miejsce położone tuż nad Fosą Miejską, przy węźle komunikacyjnym plac Jana Pawła II. Stąd mieliśmy zaledwie 600 metrów na Rynek. Obsługa jest bardzo miła, życzliwa, pokoje czyste, zadbane, bardzo dobrze wyposażone. Okolica jest spokojna, zadbana. Nie mieliśmy także najmniejszego problemu z realizacją Bonu Turystycznego mimo, że byliśmy pierwszymi gośćmi apartamentu, którzy chcieli wykorzystać bon. Polecamy z całego serca.
  • Najlepsze kluski śląskie jedliśmy w restauracji Kurna Chata na Starym Mieście. Rosół, który zamówiliśmy dzieciom, był bardzo aromatyczny i smaczny. W dodatku podany w oryginalny sposób- w emaliowanym rondlu.
  • Najlepsze czeskie potrawy można zjeść w restauracji Pepik PUB. Będąc w niej przypomniała nam się nasza podróż poślubna sprzed 10 lat. Polecamy smażony ser z frytkami i sosem tatarskim, knedliki z gulaszem oraz prawdziwe, czeskie trunki.
  • Jedliśmy także w barze mlecznym Różowa Krowa, mieszczącym się tuż obok kościoła Bożego Ciała. W barze można zjeść pyszną zupę pomidorową, zjeść smaczne naleśniki, pierogi z mięsem, kluski leniwe a także placki ziemniaczane. Do picia można zamówić smaczny kompot oraz koktajl z owoców sezonowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *